czwartek, 9 września 2010

dzisiaj 3,5 km i niewiadomo jaki czas...

tylko bo potem sie potklam i łebem nacisnełam ten cholerny guzik na przyrzadzie co poskutkowalo skasowaniem licznika...zeszlam z orbitreka i podarowalam sobie reszte dystansu na dzis.

Ehhe.

Mam nowy mikser! ^_^
jutro go sobie przetestuje...

środa, 8 września 2010

dzisiejszy czas 14:21

czas dreptania oczywiscie.
Notuje go na stosownej karteczce (ale chyba zainwestuje w kajecik) ale na blogu tez chce - bo karteczkę schowam a jednak blog kazdy moze sobie obczaic...i bardziej mnie to motywuje.
Swojej wagi to tutaj nie napisze bo az wstyd się przyznać. -.-


Najwięcej to mnie motywuje Pewna Osoba :D



A jutro ta smutna ceremonia...

wtorek, 7 września 2010

nieregularna systematyczność

niby niemożliwe a jednak!
Wczoraj na orbitreku nie ćwiczyłam, bo się obdźwigałam różnych ciężkich rzeczy i mnie krzyże bolały...(zaprawianie buraków ruLez \o/ )
za to dzisiaj kolejny mały sukces :)
5 km w 14min 57sek
rozkręcam się (jak słoik na wiosnę)
Ł. ( :* ) mi podpowiada że 15 min to optymalny czas - i pewnie ma rację, tempo akurat żebym się spociła ale nie zadyszała, utrzymam je przez parę dni, a potem zwiększę dystans o 1 km. Tak, to zdecydowanie dobry plan. :)

Nieziemskiej przesyłam dobre fluidy. (kałuje w colano :*)
Dużo dobrych fluidów.
Całe mnóstwo.
:*
(podkłady, pudry i korektory też mogę jeśli tylko chcesz:)

niedziela, 5 września 2010

orbitowania ciąg dalszy

Orbitrekowania raczej.
dzisiejsze 5 km pokonałam w 16min i 10sek co cieszy, ale o sensownych postępach będę mogła mówić po jakimś tygodniu, dwóch.

I tak jestem z siebie dumna..

a po głowie chodzi mi zupa cebulowa.

Był dzisiaj u mnie Mój Mężczyzna - ^_^
:*

"Czas z Nim tak pełny, tak szybko płynie..."

sobota, 4 września 2010

eszchyy....

Chciałabym wszystkim serdecznie polecić Majcikowego bloga... Historia pierwszych lat życia dziewczynki która pokonała raka. Chylę czoła przed Nią, a przede wszystkim przed Jej rodzicami.

z dobrych nowin fajnie spędziłam sobie piątek, a na orbitreku te 5 km dzisiaj przedreptałam w czasie 17 min 57 sekund...trochę mniej niż ostatnio ale to z uwagi na to że wcześniej ustawiony był maksymalny opór na przyrządzie..na co wcześniej nie wpadłam. Systematyczność tych ćwiczeń leży i kwiczy ale...chyba ważne że w ogóle są?


z nowin smutniejszych...
Dzisiaj odszedł Dobry Człowiek.

wtorek, 31 sierpnia 2010

howdy hooo

omg..

Mama moja pożyczyła orbitreka od siostry (mojej - a jej córki) i teraz "ćwiczy".
Ja też się zmobilizowałam i przedwczoraj i wczoraj dreptałam na nim 5 minut (łaaaał...)

Dzisiaj mój Mężczyzna uświadomił mi że te 5 minut to może trochę mało...więc zmobilizowana przedreptałam 5 km, (22,5 minuty) - i przyobiecałam sobie systematyczność (trzymcie kciuki?) w tych ćwiczeniach. Jak się wszystko fajnie ułoży to i może basen będzie w planach :)

tak z życia to leczę guza po ostatnim Sabbatonie, już prawie zanika, dziwnym trafem zmniejszył się najwięcej od czasu jak Ł. mnie wczoraj odwiedził - Ł. :* :)

no a w temacie pogody to zalewa mi kuchnię - serio, przecieka okno bo zacina od północy. Fajnie nie?